św. Jan Paweł II

Nic tak nie jest potrzebne człowiekowi jak Miłosierdzie Boże - owa miłość łaskawa, współczująca,

wynosząca człowieka ponad jego słabość ku nieskończonym wyżynom świętości Boga.

św. Siostra Faustyna Kowalska

Niech wszechmoc miłosierdzia Twego, o Panie, rozsławiona będzie po świecie całym,

niechaj cześć Jego nigdy nie ustanie, głoś, duszo moja, miłosierdzie Boże z zapałem.

bł. ks. Michał Sopoćko

Decydującym czynnikiem w otrzymaniu miłosierdzia Bożego jest ufność.

Ufność Bogu ma być mocna i wytrwała, bez zwątpień i słabości.

św. Matka Teresa z Kalkuty

Największym złem jest brak miłości i miłosierdzia, okrutna obojętność wobec bliźniego,

który wyrzucony został przez margines życia w skutek wyzysku, nędzy, choroby.

Papież Franciszek

Miłosierdzie to jest słowo, które objawia Przenajświętszą Trójcę.

Miłosierdzie to najwyższy i ostateczny akt, w którym Bóg wychodzi nam na spotkanie.

 „Wy jesteście solą dla ziemi”. „Wy jesteście światłem świata”. W całym Kościele powszechnym, podczas Mszy świętych sprawowanych w V niedzielę Roku Pańskiego 2017, rozbrzmiewają te słowa Chrystusa utrwalone w Ewangelii według św. Mateusza. 

                     Homilia Księdza Arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia, Metropolity Gdańskiego, wygłoszona 5 lutego 2017 roku w Parafii pw. Matki Bożej Różańcowej w Luzinie podczas Mszy św. z poświęceniem dzwonów transmitowanej przez TVP Polonia      

 

Sprawiedliwość twoja poprzedzać cię będzie,

                                  chwała Pana iść będzie za tobą (Iz 58, 8)

 

Księże Prałacie Zygfrydzie, Dziekanie Dekanatu Luzino!

Księże Kanoniku Andrzeju, Proboszczu Parafii pw. Matki Bożej Różańcowej!

Księże Kanoniku Wiktorze wspomagający posługę Księdza Proboszcza!

Wspólnoto parafii pw. Matki Bożej Różańcowej!

Mieszkańcy Luzina, tej starej sięgającej średniowiecza wsi, związanej z historią i losami Pomorza Gdańskiego, na czele z Panem Wójtem!

Bracia i Siostry, rodacy rozproszeni po świecie, którzy dzięki Telewizji „Polonia” uczestniczycie w tej Mszy świętej i w uroczystości poświęcenia dzwonów!

 

„Wy jesteście solą dla ziemi”. „Wy jesteście światłem świata”. W całym Kościele powszechnym, podczas Mszy świętych sprawowanych w V niedzielę Roku Pańskiego 2017, rozbrzmiewają te słowa Chrystusa utrwalone w Ewangelii według św. Mateusza. Niegdyś w ten sposób – podczas Kazania na Górze – Jezus zwrócił się do swoich uczniów. Tak ich określił, zdefiniował. Również przestrzegł, aby nie odstąpili od tego, czym są w Jego oczach.

 

„Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić?” – pytał. „Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku”  – przypominał. „Bo nie jest światło, by pod korcem stało. Ani sól ziemi do przypraw kuchennych” – po wiekach tak pięknie to Chrystusowe ostrzeżenie ujął Cyprian Norwid.

 

  1. Jesteście ludem wybranym, wiernym i ufnym

Ci, którzy usłyszeli te słowa, byli pierwszym pokoleniem uczniów Chrystusa. Widzieli Go. Słuchali. Szli za Nim. Ale przecież nadeszła taka godzina w dziejach świata, kiedy zamknęły się na wieczność oczy ostatniego z tych, który widział i słuchał Chrystusa.

Ale wraz z jego śmiercią nie skończył się czas Chrystusowych uczniów. Idą dalej drogami świata. To ci, którzy nie widzieli, ale uwierzyli. Otworzyli swe serca na Chrystusową naukę utrwaloną przez Ewangelistów. Na świadectwo Bożego Syna, który „został umęczony i pogrzebany. I zmartwychwstał dnia trzeciego”. Poprzez chrzest zostali włączeni w śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa. Są członkami wielkiej „rodziny Bożej” – Kościoła, powszechnego sakramentu zbawienia, który narodził się z przebitego na krzyżu serca Zbawiciela.

 

Więc słowa: „Wy jesteście solą dla ziemi”. „Wy jesteście światłem świata”, są wciąż żywe i aktualne. Ich adresatami są pokolenia chrześcijan. Gdziekolwiek są. Gdziekolwiek tworzą wspólnoty wiary, nadziei i miłości.

 

Dziś słowa te kieruje Chrystus ku wam, wspólnoto parafii pw. Matki Bożej Różańcowej w pomorskim Luzinie. Także ku wam, Braci i Siostry, którzy dzięki Telewizji „Polonia” uczestniczycie w sprawowanej dziś w tym kościele Eucharystii. Także wy jesteście solą dla ziemi i światłem świata.

Ludem wybranym, wiernym, ufnym. Idącym drogami wskazanymi przez Chrystusa. Naśladującym swoim życiem – czasem pozornie zwykłym – Jego życie.

 

Wiemy dobrze jak niezbędna i przydatna w naszym codziennym życiu jest sól. Jak poprawia i nadaje smak potrawom, które spożywamy.

 

To my, chrześcijanie, mamy nadawać smak ludzkiemu życiu, ukazywać jego sens, piękno, wartość, celowość. Wiemy też, że sól ma właściwości konserwujące. To my, uczniowie Chrystusa, mamy zapobiegać zepsuciu, krzywdzeniu, spychaniu na margines, tego co trwałe, sprawdzone, towarzyszące drodze polskich pokoleń. Zagrożeniom chrześcijańskiej wiary w wymiarze rodzinnym, społecznym, narodowym. Także chrześcijańskiej kultury, tradycji, narodowej tożsamości.

 

Macie być światłem świata. Kilka dni temu, w święto Ofiarowania Pańskiego, w polskiej tradycji nazywanego świętem Matki Bożej Gromnicznej, nieśliśmy ze świątyń do naszych domów zapalone świece. Symbol Chrystusa ofiarowanego tego dnia Bogu w świątyni jerozolimskiej. Nazwanego proroczo przez starca Symeona „światłem na oświecenie pogan i chwałą Izraela”. Także znak Maryi, która tak jak wniosła Jezusa do świątyni jerozolimskiej, tak też przynosi nam światło wiary, prowadzące nas przez życie.

 

Także my, chrześcijanie, mamy być takim światłem, które inni dostrzegają. Identyfikują się z nim. Doceniają. Szanują. Bywa, potrafią się nim zauroczyć, wejść w jego krąg – dołączyć do wspólnoty wiary, dać się temu światło prowadzić.

 

  1. Chrześcijaninem nie jest się tylko z nazwy

„Wy jesteście solą dla ziemi”. „Wy jesteście światłem świata”. Musimy strzec tych Bożych definicji.  Musimy dbać, abyśmy ich nie uronili, nie sprzeniewierzali się nim. Bo przecież sól straci swój smak, jeśli nie będzie właściwie przechowywana. A światło nie rozpłomieni się mocnym blaskiem, jeśli poskąpimy mu właściwego paliwa.

 

Być solą dla ziemi, być światłem dla świata to powinność, która nie powinna schodzić z pola naszej uwagi.

Bo przecież chrześcijaninem nie jest się tylko z nazwy, z zapisu – który kiedyś obowiązywał – w rubryce dotyczącej danych osobistych obywatela. O tym, czy ktoś jest autentycznym chrześcijaninem, świadczy prawda jego życia, autentyzm wiary, świadectwa dawane w różnych sytuacjach o wyborze drogi życia – z Chrystusem.

 

Był taki czas w dziejach chrześcijaństwa, kiedy państwami rządzili chrześcijańscy monarchowie. Kiedy życie wspólnot regulowały zasady chrześcijańskiej etyki i moralności. O wartości religijne wsparte było szkolnictwo. Czerpała z nich kultura, sztuka, obyczaj. Krzyż Chrystusowy był mocno osadzony w gruncie Europy. To za nim kornie podążały europejskie narody, jak to zostało ukazane na słynnym fresku w katedrze w Strasburgu.

 

Dziś to obraz przeszłości. Wiemy dobrze, jak bardzo społeczeństwa Europy, szczególnie zachodniej, odwracają się od chrześcijańskich źródeł. Ustawodawstwem ograniczają społeczne oddziaływanie chrześcijańskich zasad. Zakładają kagańce, mnożą ograniczenie, w imię tego, co określa się mianem poprawności politycznej. Niekiedy przekraczające granice absurdu. Jak choćby zakaz ustawiania choinek Bożonarodzeniowych w przestrzeni publicznej: na placach, przed kościołami. Bo ponoć mogą zranić wrażliwość innych – ateuszy i niechrześcijanin.

 

To zewnętrzny wyraz duchowego spustoszenia. Oddziaływania różnych antychrześcijańskich prądów, tendencji, poglądów, które znajdują zwolenników, wyznawców, propagatorów. Mają różne przebrania, nazwy, programy, szeroko: liberalizm, indywidualizm, relatywizm, konsumpcjonizm. Łączy ich wspólny mianownik: niechęć, często wrogość do chrześcijaństwa. Ujawniana niekiedy podstępnie, częściej hałaśliwie i ostentacyjnie.

 

Niechęć i wrogość do jego etyki, moralności, zasad, a nade wszystkim wizji człowieka. Odkupionego zbawczą ofiarą Chrystusa. Podążającego z nadzieją ku niebieskiej ojczyźnie, ku Bogu, który jest Miłością. Także w naszej ojczyźnie znajdują zwolenników, popleczników, agitatorów, niekiedy pozbawionych zasad polityków.

 

Dla nas, chrześcijan, zjawiska takie winny być pobudką. Do wzmożenia duchowego wysiłku, do jednoznaczności. Do tego, abyśmy jeszcze bardziej, jeszcze wrażliwiej pamiętali o tym, że z Chrystusowego wskazania jesteśmy solą dla ziemi, i światłem świata. 

 

III. Nasze drogowskazy 

Dziś Słowo Boże pokazuje nam i odsłania dwa ważne motywy naszego chrześcijańskiego autentyzmu, dwa istotne drogowskazy. Jeśli im zawierzymy, jeśli pójdziemy we wskazanym przez nie kierunku sól naszego chrześcijaństwa zachowa swój smak, a światło naszej wiary swój blask.

 

Pierwszy motyw, to wskazanie świętego Pawła Apostoła z drugiego czytania. Nakaz, aby droga chrześcijanina była nade wszystko drogą z Chrystusem, drogą zawierzenia Jego krzyżowi. Aby – to słowa Apostoła – „opierała się nie na mądrości ludzkiej lecz na mocy Bożej”.

 

Aby ta moc Boża, doświadczana w naszym życiu, stanowiła siłę napędową naszej drogi, naszej duchowej pewności, że rzeczywiście jesteśmy solą ziemi. Także tego, ze nasze życie mamy wiązać z drogą Chrystusa, a naszą wiarą dzielić się z innymi. Bowiem, jak to niegdyś ujął kardynał Joseph Ratzinger – przyszły Ojciec Święty Benedykt XVI: „Wiara jest darem, który mamy przekazywać innym, darem którego nie spożytkujemy właściwie zachowując go tylko dla siebie” (Joseph Ratzinger, Sól ziemi).

 

Motyw drugi to obowiązek pełnienia dobrych uczynków, szczególnie wobec najbardziej potrzebujących, tak mocno zaznaczony w nauczaniu Chrystusa. Ukazuje go w pierwszym czytaniu Izajasz, wielki prorok Starego Testamentu. „Dziel swój chleb z głodnym, wprowadź w swój dom biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziej i nie odwróć się od współziomków. Wtedy twoje światło wzejdzie jak zorza i szybko rozkwitnie twe zdrowie. Sprawiedliwość twoja poprzedzać cię będzie, chwała Pana iść będzie za tobą (por. Iz 58, 7).

 

To przez postawę miłości, współczucia, empatii w stosunku do bliźnich zbliżymy się jeszcze bardziej do Boga. Odczujemy Jego obecność. Usłyszymy Jego głos: „Oto jestem”. Zrozumiemy lepiej i pełniej istotę Jego miłości adresowanej ku człowiekowi. Jeśli tak się stanie, to wtedy, Droga Siostro, Drogi Bracie, „twe światło zabłyśnie w ciemnościach, a twoja ciemność stanie się południem” (Iz 58, 10).

    

Droga miłości miłosiernej. Odwieczna droga Kościoła. Jego historię, niczym perły koronę, znaczą dzieła miłosierdzia. Szpitale, przytułki, wytrwała i skuteczna służba miłości pośród tych, którzy potrzebują pomocnej ręki. Pośród wielu realizatorów miłości miłosiernej był nasz rodak, święty Brat Albert. Za młodu powstaniec styczniowy. Później artysta malarz. Któregoś dnia w krakowskich noclegowniach, w obliczach moralnie upadłych nędzarzy i wykolejeńców, zobaczył braci naszego Boga (to tytuł sztuki Karola Wojtyły). W wizerunku Chrystusa odnalazł miłosierdzie i odpowiedzialność za ubogich. Poświecił im życie. Bieżący rok został ogłoszony w naszej Ojczyźnie Rokiem Świętego Brata Alberta – promotora i nauczyciela miłości miłosiernej.

 

W ciszy, bez poklasku, bez reklamy, przy zgaszonych jupiterach medialnego zainteresowania, idziemy – nasza Archidiecezja Gdańska – drogą miłości miłosiernej. Wraz z Kościołem. Wraz z Ojcem Świętym Franciszkiem, który zachęca wspólnotę katolicką do wychodzenia na obrzeża kultury, cywilizacji, wielkich aglomeracji. Nachylania się nad człowieczą nędza, społecznym wykluczeniem, samotnością. Aby je likwidować, a kiedy to niemożliwe, przynajmniej pomniejszać i łagodzić. Przywracać tych naszych braci wspólnocie nadziei.

 

  1. Jesteście parafią na dorobku

Także wasza parafia, jedna z wielu parafii naszej Archidiecezji, włącza się ochotnie w czyny miłosierdzia, w działanie dobroczynne. Wasz dar ostatnich dwóch lat – to 164 litry krwi. To także zakup specjalistycznego sprzętu dla Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku oraz dwóch defibrylatorów dla waszej Ochotniczej Straży Pożarnej. To także skuteczna, finansowa pomoc Parafianom, którzy jej potrzebują.

 

Wyszczególniam te dary waszych serc, niech Polska i obczyzna o nich wie.  Zdobyliście się na nie, choć wciąż jesteście parafią na dorobku.

 

Erygowana przez mego poprzednika śp. Arcybiskupa Metropolitę Tadeusza Gocłowskiego w 2002 roku. Prowadzona od jej ustanowienia przez ks. kanonika Andrzeja Galińskiego. To druga parafia w Luzinie, obok tej pierwszej, historycznej, związanej z XVIII - wiecznym kościołem św. Wawrzyńca. Od września 2007 roku trwa budowa waszej świątyni parafialnej, finansowana z ofiar parafian. Dziś radujemy się zwieńczeniem kolejnego etapu tej budowy – obrzędem poświecenia czterech dzwonów. I zanosimy modlitwy w intencji tej cementującej się wspólnoty parafialnej, wszystkich sponsorów i dobroczyńców.

 

Nasze modlitwy kierować będziemy przed Boży tron za pośrednictwem Patronki waszej świątyni, Matki Bożej Różańcowej. Od stuleci Kościół żyje modlitwą różańcową. Szczególną modlitwą kontemplacyjną, która nie raz stanowiła skuteczny oręż w ewangelicznej walce przeciw zagrożeniom i niebezpieczeństwom grożącym Kościołowi.

 

To w XVI wieku, w obliczu zagrożenia świata chrześcijańskiego konfliktem z Imperium Osmańskim, św. papież Pius V, wezwał cały świat chrześcijański do jej odmawiania, także do postu i skruchy serc. Przyszło niebawem wiekopomne zwycięstwo w pamiętnej bitwie morskiej pod Lepanto. Ponad Bazylikę Piotrową w Rzymie nie wzniosła się – jak planowali agresorzy – chorągiew Mahometa. Jaśniał dalej nad nią Chrystusowy krzyż. To w tamtym zwycięstwie tkwi początek Święta Matki Bożej Różańcowej. To w tamtym wydarzeniu dopatruje się owoców wstawienniczej siły modlitwy różańcowej. Modlitwy serca, która kształtuje chrześcijańskie życie. Modlitwy, której powinność odmawiania zaznaczyła się w objawieniach maryjnych w Lourdes, w Fatimie, także w naszym, warmińskim Gietrzwałdzie.

 

Ponad sto lat temu, papież Leon XIII, zwany „papieżem różańcowym”, nauczał, że jest to modlitwa szczególnie ważna w czasie naporu laicyzmu, niedostrzegania cierpienia ludzkiego, a także w rozpędzie codziennego życia, które zapomina o wieczności. Powiedzieć można, że niewiele się od tamtych czasów zmieniło.

 

Niech z waszej świątyni, noszącej wezwanie Matki Bożej Różańcowej niesie się często ku wyżynom nieba ta wstawiennicza modlitwa.  Kierowana ku Maryi. Tej, która zasiewa w naszej wierze radość Zmartwychwstałego i przypomina nam, że ten kto wierzy, nigdy nie jest sam (por. Ojciec Święty Franciszek, encyklika Lumen fidei).

 

  1. „Gdzie się kto rodzi, tam rad chodzi”.

Umiłowani!

Wasza wieś zajmuje ważne miejsce w historii kaszubskiego ludu, także w dziejach chrześcijaństwa na pomorskiej ziemi. Już w XIII wieku zapisano jej nazwę. Stanowiła własność zakonu norbertanek z Żukowa. To w niej rozwijały się pokolenia wierne wierze ojców, kaszubskiej tradycji i językowi. Bóg, Pan wieczności, zna dobrze imiona wwaszych Przodków. Ponad horyzont przeszłości wystrzela niezwykła, pamiętana przez wielu z was postać. Profesor Gerard Labuda. Wybitny polski historyk - mediewista. Życie poświęcił na badania początków państwa polskiego, które przez dar chrztu świętego, zajmowało szczególne miejsce pośród państw chrześcijańskiej Europy, czerpało z jej cywilizacji i kultury.

 

Ten wybitny uczony, m.in. rektor poznańskiego uniwersytetu, pierwszy prezes odrodzonej w 1989 roku Polskiej Akademii Umiejętności, mówił o sobie: „Jestem Kaszubą w Poznaniu”. To Syn gburskiej - chłopskiej rodziny, osiadłej niedługo po jego urodzeniu w Wielkim Lesie koło Luzina. W waszej wsi kończył szkołę podstawową, gimnazjum w Wejherowie – pomorskiej Jerozolimie. Pozostał wierny staremu przysłowiu „gdzie się kto rodzi, tam rad chodzi”.

 

Byliście świadkami tego chodzenia, tych częstych pobytów Profesora pośród was. Aż pod ten ostami, w 2010. Kiedy przybył do was na wieczne odpoczywanie na luzińskim cmentarzu.   Mówił: „człowiek zna tylko jeden język! (…) Ja mówię dobrze tylko po kaszubsku. To jest moja matryca językowa”. Dzieje Kaszubów – to był drugi wątek jego naukowych dociekań. Wybitny polski uczony i żarliwy patriota swej kaszubskiej ojczyzny.  Wznieśliście mu pomnik w Luzinie. Jest On jednym z najsławniejszych spośród kaszubskiej wspólnoty, która od wieków „trzyma z Bogiem”, tu, w pobliżu morskiego brzegu Bałtyku – morza polskiej Ojczyzny. Pomódlmy się dziś za zbawienie jego duszy!

 

 

 

  1. Dźwięk, który uświęca przestrzeń

Umiłowani !

Po zakończeniu Mszy świętej procesjonalnie przejdziemy do budującego się kościoła, gdzie poświecę nowe dzwony dla waszej świątyni. Dzwony są znakiem chrześcijańskiego świata. Ich dźwięk, który słychać z daleka, oznajmia o obecności wspólnoty wiary i świątyni – Domu Boga żywego. Uświęca przestrzeń, w której niesie się jego dźwięk. Zwiastuje o obecności Boga bez miar i granic.

 

Niech nowe dzwony waszej parafii pełnią swą powinność. Wzywają wiernych na nabożeństwa, dzwonią na Anioł Pański, podczas procesji z Najświętszym Sakramentem, podczas pogrzebów członków waszej wspólnoty, także – jak to będzie miało miejsce dzisiaj – przybycia waszego biskupa.

 

Niech ich dźwięk przypomina, że z Chrystusowego wybrania, jesteście także i wy, Bracia i Siostry, członkowie wspólnoty parafialnej pod wezwaniem Matki Bożej Różańcowej w pomorskim, kaszubskim Luzinie – „solą dla ziemi i światłem świata”. I niech ta sól nie wietrzeje! Niech to światło nie gaśnie!

Niechaj świeci „przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie”(Mt 5, 16). Módlmy się o to wspólnie.

Amen.

Kuria Metropolitalna Gdańska

ul. Biskupa Edmunda Nowickiego 1
80-330 Gdańsk Oliwa

tel.:(+48 58) 552-00-51
fax.: (+48 58) 552-27-75
kuria@diecezja.gda.pl

od poniedziałku do piątku w godz. 9.00 - 13.00